Jaką wybrać edukację?

admin Różne informacje o szkole

Nauka w Open Future International School opiera się na uznanym na całym świecie międzynarodowym programie, który nie narzuca odgórnie, czego dziecko powinno nauczyć się w szkole, albowiem zakres materiału do opanowania przez ucznia wyznacza krajowe Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jako szkoła kandydacka jesteśmy wspierani i kontrolowani w zakresie dydaktyki, czyli metodologii przyswajania wiedzy oraz kształtowania cech, którymi mają dysponować absolwenci ich placówek edukacyjno-wychowawczych. W czym więc tkwi zasadnicza różnica?

apprentice-1694970_960_720

Wyjaśnię to na przykładzie historii mojej córki, do niedawna uczennicy szkoły publicznej w Krakowie. W czwartej klasie szkoły podstawowej uczyła się na lekcji przyrody o fotosyntezie. Przyszła do mnie z prośbą, żebym sprawdził czy dobrze opanowała materiał. Podała mi do ręki książkę i zaczęła recytować z pamięci definicję: Fotosynteza to proces, w którym roślina… W którymś momencie pomyliła się oraz zamilkła, bo po prostu zapomniała dalszego ciągu. Wzięła więc ode mnie książkę i zaczęła powtarzać regułkę od nowa. Zapytałem ją wówczas czy w ogóle rozumie na czym polega zjawisko fotosyntezy i w jaki sposób ten proces przebiega? Niestety, nie umiała odpowiedzieć na moje pytanie. Za swój obowiązek uważała jedynie zapamiętanie definicji, aby później móc zaznaczyć w teście poprawną odpowiedź bądź prawidłowo uzupełnić zdanie na sprawdzianie. Zacząłem zatem wyjaśniać jej po kolei: czym są aparaty szparkowe, skąd w liściu bierze się woda i dwutlenek węgla, jaką rolę pełni w tym wszystkim chlorofil oraz w jaki sposób za pomocą światła słonecznego roślina z prostych związków pobieranych z gleby tworzy skomplikowane białka, tłuszcze i cukry. Po chwili córka uzmysłowiła sobie w pełni na czym polega fotosynteza i potrafiła już własnymi słowami opisać przebieg procesu oraz wytłumaczyć znaczenie tego zjawiska dla przyrody. Tym razem naprawdę zrozumiała i byłem z niej bardzo dumny!

Mogłoby się wydawać, że to faktycznie sukces rodzica, który jednorazowo zastąpił pedagoga w jego zawodowej roli. Mając poczucie dobrze spełnionego obowiązku rodzicielskiego, czekałem cierpliwie na informację zwrotną ze szkoły. Niestety, córka otrzymała ocenę dopuszczający. Początkowo nie mogłem zrozumieć, jak to możliwe… Jednak odpowiedź okazała się banalna: moja 10-minutowa lekcja to stanowczo za mało, żeby dziecko wystarczająco dobrze zapamiętało nowy materiał, a z mojej winy nie zdążyła również nauczyć się na pamięć wymaganej regułki. Okazało się, że moje domniemane umiejętności pedagogiczne są zdecydowanie na zbyt niskim poziomie. Otóż pani nauczycielka w szkole sprawdziła jedynie, czy moja córka potrafi z pamięci wyrecytować definicję, zamiast sprawdzić, czy faktycznie rozumie zagadnienie fotosyntezy. Rozczarowałem moją córkę, ponieważ to właściwie przeze mnie dostała złą ocenę. Zadałem sobie zatem pytanie: może to ja popełniłem błąd dążąc do tego, żeby moja latorośl pojęła znaczenie fotosyntezy, której rośliny zawdzięczają skolonizowanie prawie każdego zakątka świata i bycie samowystarczalnymi organizmami? Czy moje dziecko faktycznie powinno wiedzieć, iż to właśnie dzięki temu niesamowitemu procesowi biologicznemu ludzie mają czym się odżywiać? Naprawdę chciałbym, aby tak było… lecz w pobliskiej szkole taka wiedza nie była jej dana.

book-15584_960_720

Wcale nie winię tutaj nauczyciela, bowiem wszystko to kwestia obowiązującego systemu edukacyjnego. Wszak właśnie tego wymagają od każdego pedagoga, żeby dziecko znało odpowiedzi na sztampowe pytania i potrafiło sprawnie rozwiązywać testy. Dlatego uczy się dzieci tak, a nie inaczej – mnemotechnicznie, czyli z naciskiem na zapamiętywanie, zamiast zrozumienie. Gdyby nauczyciel starał się w 30-osobowej klasie poświęcić odpowiednią ilość czasu na dopilnowanie, żeby każdy z uczniów właściwie zrozumiał sens procesu fotosyntezy i potrafi opisać omawiane zjawisko własnymi słowami, to przecież nie zdążyłby omówić pozostałego materiału. Z drugiej strony, nauczyciel ma świadomość, iż uczniowie muszą zdać egzamin końcowy, którego wynik zależy od ilości zapamiętanych przez dziecko informacji. Aczkolwiek zapewne każdy z nas pamięta przynajmniej jednego takiego nauczyciela, który starał się iść pod prąd i któremu naprawdę na nas zależało… Pamiętamy ich jednakże właśnie dlatego, że zazwyczaj było ich tak niewielu na naszej edukacyjnej ścieżce. To są przecież zwyczajni ludzie, którzy starają się wykonywać swoją pracę tak, jak wymaga tego od nich system oświaty.

Do czego prowadzi tak ukierunkowane wychowywanie dziecka? Taki typ nauki to świetne przygotowanie do pracy w charakterze urzędnika lub pracownika call-center. Tego rodzaju centra telefoniczne powstają teraz masowo w Polsce, ponieważ właśnie w naszym kraju międzynarodowe korporacje znajdują znakomicie przygotowanych w tym celu pracowników. W rzeczy samej, są oni naprawdę bardzo wysoko oceniani przez zagranicznych pracodawców. Zapamiętywanie wiadomości i następnie szybkie udzielanie odpowiedzi to umiejętności, które są niezbędne w nowoczesnej obsłudze klienta na infolinii, co ewidentnie doceniają międzynarodowe koncerny. Umysły tak wyedukowanych uczniów to efekt naszego systemu edukacji: pytanie – odpowiedź, inne pytanie – dopasowana odpowiedź, kolejne pytanie – świetnie dopasowana odpowiedź. Dzięki temu w polskich firmach mamy naprawdę dobrą obsługę telefoniczną czy e-mailową: sami na pewno niejednokrotnie rozmawialiście z miłym oraz kompetentnym doradcą. Taka praca obecnie na rynku warta jest od dwóch do pięciu tysięcy złotych miesięcznie… Czemu tylko tyle i nie więcej? Otóż jeżeli płace wzrosną, to niemiecki koncern przeniesie swoje call-center na przykład do Turcji, gdzie wiele osób również dobrze mówi po niemiecku. Jeśli uważasz, że taka przyszłość będzie dobra dla Twojego dziecka, to nie musisz inwestować w edukację, gdyż pobliska szkoła publiczna wzorowo przygotuje Twoją pociechę do takiej roli.

apple-256261_960_720

Ale teraz wyobraź sobie następującą sytuację: pewna korporacja boryka się z niezwykle skomplikowanym problemem prawny, który wymaga połączenia wiedzy z dziedziny prawa cywilnego, podatkowego i gospodarczego. Zwraca się zatem do kancelarii prawnej, ażeby zlecić jej zespołowi wyspecjalizowanych prawników odnalezienie adekwatnego rozwiązania. Jeśli im się powiedzie, to klient jest gotów zapłacić nawet milion dolarów, ponieważ dzięki pracy prawników zaoszczędzi na podatku dziesięciokrotnie więcej. Kto znajdzie się w takim zespole ekspertów? Czy dziecko przyuczone w szkole do samodzielnego wkuwania definicji i recytowania z pamięci regułek będzie potrafiło spojrzeć na dany problem z szerszej perspektywy oraz syntetycznie połączyć rozmaite zagadnienia w celu znalezienia logicznego rozstrzygnięcia zagwozdki? Czy będzie potrafiło działać w grupie ekspertów z różnych dziedzin prawa i księgowości w celu wspólnego poszukania rozwiązania, a następnie razem otrzymać wynagrodzenie za zlecenie w wysokości miliona dolarów? Rozwiązanie takiej zagadki zaiste warte jest takiej ceny, bowiem nie istnieje gotowa odpowiedź, której można się nauczyć i przedstawić klientowi jako rozwiązanie problemu. Aby przygotować skuteczne remedium na zmartwienie klienta, będzie tutaj potrzebne myślenie zupełnie innego typu oraz całkiem odmienne podejście do pracy.

Wróćmy teraz do wcześniej omawianej lekcji o fotosyntezie. W szkole certyfikowanej przez IB analizowanie tego zagadnienia zacznie się dużo wcześniej. Dzieci zaraz na początku swojej przygody ze szkołą dostaną pod opiekę ziarenka fasoli oraz doniczki, worek z żyznym torfem, worek ze słabą ziemią i lampę. Połowę ziarenek posadzą w torfie, drugą połowę w ziemi piaszczystej. Jedne doniczki będą podlewać codziennie, inne co drugi dzień, a pozostałe co trzy dni. Lampa przez dwa tygodnie będzie oświetlać po jednej z każdej grupy doniczek, zaś pozostałe pozostaną w cieniu. Uczniowie po dwóch tygodniach sprawdzą, która fasolka najbardziej wyrosła. Wszystko to zrobią w grupach, dzieląc się między sobą obowiązkami pod nadzorem nauczyciela. Same wyciągną wnioski, że dobra ziemia pełna składników mineralnych, woda oraz dużo światła sprawiły, że fasola szybciej urosła. Potem wezmą po listku pod mikroskop i zbadają jego spód, gdzie znajdą aparaty szparkowe, natomiast nauczyciel wyjaśni im, jak to działa. Dzieci odkryją w ten sposób praktycznie same, jedynie z niewielką pomocą nauczyciela, po co jest fotosynteza tudzież jaką rolę pełni u roślin. Lekcja zostanie wpleciona w większy temat dotyczący globalnych przemian klimatycznych i uczniowie zrozumieją, dlaczego światowy wzrost temperatury powoduje pustynnienie i zanik roślin uprawnych, a w konsekwencji głód i migrację ludności z biednych do bogatych krajów. Uczniowie będą gotowi pracować potem w ONZ nad problemami żywienia ludności krajów dotkniętych zmianami klimatycznymi i będą tam uczciwie zarabiać przyzwoite pieniądze.

baby-84626_960_720

Ciągłe stymulowanie umysłów młodych ludzi do samodzielnego myślenia nie kończy się na empirycznej nauce poprzez doświadczenia. Teoretycznie proste wyjście do teatru to też sztuka, a zarazem wyzwanie i projekt dla całej klasy. Zaczyna się od luźnej propozycji wycieczki klasowej do teatru, na co dzieci zazwyczaj reagują entuzjastycznie. Aczkolwiek nauczyciel stawia konkretne zadanie: jak my się tam dostaniemy? Uczniowie kombinują i odpowiadają: pojedźmy autobusem! Pojawia się jednak kolejna trudność: którym autobusem i na jakim przystanku wsiądziemy oraz wysiądziemy? Nauczyciel podpowiada następnie swoim podopiecznym, że można to sprawdzić w internecie za pośrednictwem witryn dedykowanych korzystaniu z komunikacji miejskiej. Dzieci muszą więc same sprawdzić: jak nazywa się przystanek przy szkole, jak brzmi nazwa przystanku przy teatrze oraz jakie godziny odjazdu autobusów im odpowiadają. W dalszej kolejności przygotowują plan wycieczki, a następnie prezentują efekty swojej pracy nauczycielowi, który zwraca im uwagę na ewentualne niedociągnięcia logistyczne. Wyjście samo w sobie stanowi nagrodę za samodzielnie rozwiązanie problemu dotyczącego strategii owej wycieczki. Otóż zdaniem International Baccalaureate Organization nauka takiego holistycznego sposobu myślenia oraz umiejętności samodzielnego działania powinna zaczynać się już w wieku trzech lat. IBO strannie dba o to, aby każdy nauczyciel i wszystkie osoby zarządzające szkołą w pełni rozumiały tudzież realizowały ten trudny sposób nauczania, który jest jakże odmienny od powszechnie nam znanego systemu oświaty. International Baccalaureate Organization wymaga na przykład, żeby każda szkoła przesyłała im co dwa tygodnie plany tematyki i sposobu prowadzenia lekcji przez nauczycieli, a ponadto muszą być oni regularnie szkoleni na spotkaniach organizowanych przez IBO. Organizacja prowadzi regularne wizytacje w szkole rozmawiając z uczniami, rodzicami i nauczycielami oraz badając w ten sposób, czy szkoła dobrze rozumie i realizuje ideę wychowania przyszłych liderów. Otóż właśnie to ma na celu edukacja w filozofii IB, a mianowicie: Today’s learners, tomorrow’s leaders.

Jeżeli zatem widzisz swoją latorośl w roli specjalisty, którego zadaniem jest perfekcyjna znajomość własnego fachu (niczym wspomniany wcześniej pracownik call-center) i uważasz, że będzie ono szczęśliwe zarabiając trochę powyżej średniej krajowej, to ponoszenie kosztów edukacji w Open Future International School jest pozbawione sensu. Jeśli jednak wyobrażasz sobie swoje dziecko jako lidera w międzynarodowej organizacji, bardzo chętnie pomożemy Ci w realizacji tych marzeń. Będzie to dla nas zaszczyt, ale również nasz wspólny wysiłek. Na koniec jeszcze jedna uwaga: współczesny świat niebywale szybko się zmienia dzięki technologii komputerowej. Trzydzieści lat temu tylko nieliczni wtajemniczeni widzieli w ogóle czym jest elitarne maszyna zwane jako „komputer osobisty”, a dziś wszelkiej maści PC są wręcz wszechobecne. Dwadzieścia lat temu niewielu słyszało cokolwiek o internecie, a dziś trudno sobie wyobrazić świat bez sieci internetowej. Popularny dziś iPhone został zaprezentowany opinii publicznej prawie dziesięć lat temu, a dziś niemal każdy posiada własny smartfon. To użyteczne urządzenia, które rozumieją naszą mowę, pokazują jak dojechać do celu, wyświetlają filmy, odtwarzają muzykę… Wygląda na to, że za dwadzieścia lat już nikt nie będzie potrzebował ludzkich konsultantów w call-centers, ponieważ na pytania zatroskanych klientów odpowiadać będą komputery lub roboty. Ktoś jednak będzie musiał zaprogramować rzeczone urządzenia, za co omawiany wcześniej międzynarodowy koncern zapłaci miliony w europejskiej walucie. Realizacją takiego zadania zajmą się młodzi, kreatywni specjaliści od informatyki, socjologii, komunikacji społecznej i biznesu. Pokieruje nimi natomiast prawdziwy lider potrafiący objąć swoim otwartym umysłem całość zagadnień, zaś dzięki swojej charyzmie i doświadczeniu w pracy grupowej zainspiruje swych podwładnych. Kto wie, może będą to absolwenci Open Future International School, a ich liderem zostanie właśnie Twoje dziecko? My sami nie wiemy, jak będzie wyglądał świat za dwadzieścia lat, kiedy Twoja pociecha będzie szukała własnego miejsca w świcie. Jednak będziesz mieć pewność, że niezależnie od okoliczności, świetnie sobie poradzi w życiu, gdyż od najwcześniejszych lat szkoły podstawowej nauczy się szukać rozwiązań i odpowiedzi.

Karol Tomczyk